„Gliff” poruszył Książniczki. Jedna książka, wiele trudnych pytań.

„Gliff” poruszył Książniczki. Jedna książka, wiele trudnych pytań.

Zdjęcie poglądowe wygenerowane przez AI

W bibliotece w Bolesławcu rozmowa o „Gliff” Ali Smith szybko wyszła poza zwykłe pytanie o to, czy książka się podobała. Spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki Książniczki stało się rozmową o lęku, granicach zaufania i świecie, w którym coraz trudniej odróżnić fakt od pozoru.

  • Książniczki rozebrały dystopię na pytania o codzienność
  • Tłumaczenie „Gliff” otworzyło drugi poziom lektury
  • Przy trudnej lekturze znalazło się miejsce na tort i życzenia

Książniczki rozebrały dystopię na pytania o codzienność

Podczas spotkania 17 września uczestniczki mierzyły się z powieścią, która nie daje łatwego komfortu. „Gliff” opowiada o rzeczywistości pełnej kontroli, wykluczenia i krzywdy dotykającej dziecięcych bohaterów. Dla części klubowiczek lektura okazała się na tyle obciążająca, że musiały zrobić sobie przerwę.

To właśnie stało się jednym z ważniejszych tematów dyskusji. Czy książka musi być przyjemna, żeby uznać ją za dobrą? A może wartościowa lektura to także taka, która niepokoi, boli i zmusza do zatrzymania się? W przypadku powieści Ali Smith odpowiedź nie była oczywista, ale rozmowa pokazała, że trudne emocje również mogą prowadzić do ważnych odkryć. 📚

Dystopijny świat „Gliff” uruchomił pytania o teraźniejszość. Klubowiczki rozmawiały o inwigilacji, społecznym odsuwaniu osób uznawanych za „inne” oraz o tym, jak niepokojące zjawiska mogą z czasem spowszednieć. Szczególnie mocno wybrzmiał temat obrazów generowanych przez sztuczną inteligencję. Skoro zdjęcie może wyglądać jak prawdziwe, choć prawdziwe nie jest, to na czym jeszcze można oprzeć zaufanie?

Tłumaczenie „Gliff” otworzyło drugi poziom lektury

Spotkanie nie zatrzymało się na fabule. Sporo miejsca zajęła praca tłumaczki Agnieszki Wilgi i decyzje, które musiała podjąć, przekładając powieść na język polski. Uczestniczki przyglądały się temu, jak zachować atmosferę, sens i zamysł autorki, a jednocześnie nie zgubić naturalności języka.

Ciekawym przykładem było utrzymanie w polskim wydaniu niejednoznaczności dotyczącej płci Briar, jednej z głównych postaci. To detal, który wymaga od tłumacza dużej konsekwencji, a od czytelnika uważności.

Rozmowa dotknęła również kulturowych odniesień ukrytych w imionach Briar i Rose. Klubowiczki zastanawiały się, co dzieje się z piosenkami, historiami i skojarzeniami, kiedy książka trafia do odbiorców z innego kraju. Czy tłumacz powinien zostawić je w oryginalnej formie, dopowiedzieć coś przypisem, czy znaleźć bliższy odpowiednik? Jak zwykle w Książniczkach, nie było jednej odpowiedzi - i właśnie dlatego dyskusja mogła się rozwijać. 🌹

Zakończenie powieści także podzieliło uczestniczki. Dla jednych przyniosło promyk nadziei, inne uznały, że trudno mówić o optymizmie. Ta niejednoznaczność nie zamknęła rozmowy wraz z ostatnią stroną. Przeciwnie - zostawiła klubowiczki z kolejnymi interpretacjami.

Przy trudnej lekturze znalazło się miejsce na tort i życzenia

Książniczki rozmawiały swobodnie, a spotkanie miało również bardziej osobisty moment. Jedna z klubowiczek obchodziła urodziny, więc pojawiły się tort, prezenty i życzenia. Dzięki temu wieczór połączył poważną rozmowę o dystopii z prostym, wspólnym świętowaniem. 🎂

„Gliff” nie zakończył się więc wraz z zamknięciem książki. Został w pytaniach o sztuczną inteligencję, granice kontroli, rolę tłumacza i to, czy nadzieja może wyglądać inaczej dla każdej osoby czytającej. Kolejne spotkanie Książniczek przyniesie następną lekturę, ale jedno pozostaje pewne: w tym klubie książka jest dopiero początkiem rozmowy.

na podstawie: Miejska Biblioteka Publiczna w Bolesławcu.

Ilustracja ma charakter poglądowy i została wygenerowana przez sztuczną inteligencję — nie jest fotografią rzeczywistego zdarzenia.

Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji