Edward Konat skończył sto lat i wciąż zaraża spokojem oraz humorem

Edward Konat skończył sto lat i wciąż zaraża spokojem oraz humorem

FOT. Urząd Miasta Bolesławiec

W Bolesławcu zdarzyło się święto, które nie potrzebowało wielkiej sceny, by poruszyć wszystkich obecnych. Sto lat Edwarda Konata stało się pretekstem do spotkania pełnego wzruszeń, wspomnień i prostych życzeń, które w takim momencie znaczą najwięcej. W jednym pokoju spotkali się samorządowcy, urzędnicy, przedstawiciele ZUS i osoby, które od lat są blisko jubilata.

  • Uroczystość, w której najważniejsze były pamięć i zwykła życzliwość
  • Życie, które miało w sobie i służbę, i stratę, i pasję do boksu
  • Sto lat z pogodą ducha mimo trudnych doświadczeń

Uroczystość, w której najważniejsze były pamięć i zwykła życzliwość

W przededniu święta w jubileuszu uczestniczył wiceprezydent Bolesławca Robert Rzepnicki, który przekazał Edwardowi Konatowi gratulacje i uznanie za długie życie. Obok niego byli także kierownik USC Beata Skrzypek, przedstawiciele Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Danuta Mucha, od lat wspierająca jubilata jako sąsiadka i bliska rodzinie osoba.

Nie był to oficjalny moment z chłodnym ceremoniałem, ale spotkanie, w którym liczyły się ciepłe słowa, uśmiechy i obecność. W takich chwilach widać wyraźnie, jak bardzo seniorzy potrzebują nie tylko życzeń, ale też zwykłego zainteresowania i pamięci o ich życiowej drodze.

Życie, które miało w sobie i służbę, i stratę, i pasję do boksu

Edward Konat służył w Wojsku Polskim. Uprawnienia kombatanckie otrzymał za udział w działaniach wojennych w 1947 roku przeciwko oddziałom UPA pod Baligrodem, Cisną, Wołkowyją i w innych miejscowościach. To fragment biografii, który pokazuje, jak ciężkie doświadczenia zapisały się w losie jubilata.

Do Bolesławca przyjechał z Leśnej, a zawodowo przez lata był związany z Zakładami Górniczymi „Konrad”. Po pracy zostawał sport – szczególnie boks, który towarzyszy mu do dziś. Edward Konat nadal z uwagą śledzi walki w telewizji, jakby wciąż trzymał rękę na pulsie tej dyscypliny.

Sto lat z pogodą ducha mimo trudnych doświadczeń

Los nie oszczędzał jubilata. Jest wdowcem, pożegnał też jedynego syna, a mimo tego zachował pogodę ducha i poczucie humoru, które wyraźnie przebijają przez wspomnienia o jego życiu. To właśnie ta mieszanka doświadczenia i życzliwości sprawia, że wokół takiego człowieka łatwo buduje się serdeczną atmosferę.

Dziś zdrowie ogranicza jego codzienną aktywność, ale nie odbiera mu ciepła wobec innych. Z okazji setnych urodzin płyną więc nie tylko życzenia kolejnych lat, lecz także spokojnych dni, dobrego samopoczucia i wielu chwil, które będą po prostu dobre.

na podstawie: UM Bolesławiec.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Bolesławiec). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.