Z maty na podium - historia Szymona Żaka, dwukrotnego wicemistrza Polski w Muay Thai

W Bolesławcu młody zawodnik znalazł w sportowej dyscyplinie coś więcej niż sposób na czas wolny — odnalazł rytuał, dyscyplinę i spokój, które ukształtowały go jako człowieka. Na treningach widać było nie tylko siłę, lecz także pokorę i pasję, które doprowadziły go na krajowe podium.
- Pierwsze kroki na macie i lekcja pokory
- Muay Thai jako szkoła charakteru i codzienna terapia
- Sukcesy, muzyka i plany na przyszłość
Pierwsze kroki na macie i lekcja pokory
Szymon Żak stanął na macie po raz pierwszy mając 13 lat. Zamiast popularnych sportów wybrał Muay Thai — tajską sztukę walki, która szybko stała się dla niego czymś więcej niż treningiem. Początki były trudne; kondycja i technika wymagały pracy, a porażka w pierwszych zawodach okazała się impulsem do intensywnego rozwoju. Szymon wspomina, że to właśnie praca po porażkach dała mu wytrwałość potrzebną do dalszego progresu.
“Było bardzo ciężko. Kondycja, technika, wszystko kulało – bez litości dla siebie”
Muay Thai jako szkoła charakteru i codzienna terapia
Dla Szymona sport to zbiór wartości: pokora, szacunek i cierpliwość. Treningi stały się dla niego odskocznią w trudnych chwilach — uderzanie w worek i skupienie na oddechu działały jak terapia. Szczególny szacunek ma dla tradycji związanej z rytuałem Wai Khru, który traktuje jako wyraz wdzięczności dla trenerów i kultury tego sportu.
Sukcesy, muzyka i plany na przyszłość
Jako uczeń Zespołu Szkół Technicznych i Przyrodniczych Szymon może pochwalić się tytułem dwukrotnego wicemistrza Polski Juniorów. Mimo to nie kryje ambicji sięgnięcia po złoto. Trenuje dalej, startuje w zawodach i łączy sport z innymi zainteresowaniami — gra na gitarze, słucha metalu, interesuje go historia, szczególnie okres II wojny światowej, oraz twórczość Andrzeja Sapkowskiego.
“Mam nadzieję, że za trzecim razem je zdobędę”
Trener, pan Tomek, jest dla niego kluczową postacią — nie tylko nauczycielem techniki, ale i wsparciem mentalnym podczas walk. Szymon docenia też sparingpartnerów z klubu, których obecność przyspiesza jego rozwój. W planach rozważa studia logistyczne lub wojskowe, ale najważniejsze pozostaje dla niego dalsze trenowanie i doskonalenie umiejętności.
Dla mieszkańców Bolesławca to przypomnienie, że w lokalnych klubach rodzą się sportowe talenty wymagające wsparcia i stabilnych warunków do treningów. Historia Szymona pokazuje, że inwestycja w młodzież — trenerów, sprzęt i dostęp do rywalizacji — może przynieść medale i ukształtować młodych ludzi pełnych pasji, dyscypliny i szacunku.
na podstawie: Powiat Bolesławski.
Autor: krystian

