Wstyd, język i tort na otwarcie - klub książki rozebrał “Oidę” na czynniki

Wstyd, język i tort na otwarcie - klub książki rozebrał "Oidę" na czynniki

Czerwcowy wieczór w bibliotece zaczął się od rzeczy bardzo ludzkiej: urodzin, życzeń i kawałka tortu. Dopiero potem Dyskusyjny Klub Książki Książniczki wszedł w literacki spór o “Oidę” Marty Michalak - książkę krótką, ale tak gęstą od znaczeń, że rozmowa przeciągnęła się do późna. 🎂📚

  • Najpierw świętowanie, potem książka, która nie dała o sobie zapomnieć
  • Dyskusyjny Klub Książki Książniczki wziął na warsztat “Oidę” Marty Michalak
  • Wstyd okazał się w tej rozmowie równie ważny jak literatura

Najpierw świętowanie, potem książka, która nie dała o sobie zapomnieć

Zanim padły pierwsze oceny lektury, klubowiczki świętowały urodziny Zuzanny. Były kwiaty, prezent i ten dobrze znany rytuał, kiedy jubilatka przed zdmuchnięciem świeczek myśli życzenie. Atmosfera od początku sprzyjała rozmowie, ale też szybko pokazała, że to spotkanie będzie miało nie tylko towarzyski, ale i bardzo osobisty ton 😊

Sama powieść okazała się materiałem na długą dyskusję. Choć “Oida” nie jest obszerna, klubowiczki odnalazły w niej sporo tematów do wyłapania i porównania z własnymi doświadczeniami. Warto też pamiętać, że książka została nagrodzona pierwszą nagrodą w konkursie na najlepszą pracę powstałą w ramach studiów podyplomowych Szkoła Mistrzów na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego w roku akademickim 2023/2024.

Dyskusyjny Klub Książki Książniczki wziął na warsztat “Oidę” Marty Michalak

Najmocniej wybrzmiał temat prowincjonalnego dorastania i tego, jak mocno wpływa ono na późniejsze życie. “Oida” wpisuje się w nurt opowieści postwiejskich, ale nie robi tego szkolnym tonem - raczej z wyczuciem i bez upiększania. Klubowiczki zwracały uwagę na pomysłowość tej historii, jej szczerość i język, który sam w sobie staje się bohaterem opowieści.

To właśnie warstwa językowa rozpaliła rozmowę najmocniej. W książce przewijają się domowe mowy różnych pokoleń - od stylizowanej wiejskiej mowy babki, przez język matki, po sposób mówienia bohaterki, która porusza się już w innym, bardziej inteligenckim świecie. Ta różnica nie jest tylko ozdobą tekstu - buduje całe napięcie między pochodzeniem, pamięcią i tym, jak człowiek próbuje ułożyć siebie w dorosłości.

Wstyd okazał się w tej rozmowie równie ważny jak literatura

Klubowiczki zatrzymały się też przy samym znaczeniu tytułowej “oidy”, czyli wstydu. Pojawił się temat presji opinii innych ludzi i tego, jak bardzo potrafi sterować decyzjami, zwłaszcza gdy w tle wciąż pobrzmiewa obawa przed oceną otoczenia. To była jedna z tych rozmów, które wykraczają poza książkę i zaczynają dotykać codzienności.

Wspólny wniosek brzmiał bardzo znajomo: łatwiej mówi się o tym, co boli, niż o tym, co dobre. Tak samo trudno bywa odpowiedzieć na zwykłe pytanie o to, co słychać dobrego, choć przecież właśnie z małych, codziennych spraw składa się życie. I chyba dlatego czerwcowa lektura została z uczestniczkami na dłużej - nie tylko jako historia do omówienia, ale też jako pretekst do zatrzymania się nad własnymi doświadczeniami. 🌿

Na zakończenie wszystkie klubowiczki dostały wakacyjne bingo literackie. Teraz pozostaje już tylko czytać i sprawdzać, ile punktów uda się odhaczyć podczas letnich miesięcy.

na podstawie: Miejska Biblioteka Publiczna w Bolesławcu.